GALERIA
            RELACJE
         MULTIMEDIA
         ŚPIEWNIK         
         FLAGI I PROJEKTY 
            DLA PIGUŁOWCÓW 2000
         FORUM
         O NAS
            CZAT

LINKI

         WWW.HUTNIK.KRAKÓW.PL  
         WWW.HUTNIK.KOM.PL         
         WWW.HUTNIK.BCI.PL
 

RELACJE 

 

WIOSNA 2003 W WYKONANIU FANATYKÓW HUTNIKA KRAKÓW:

 

 

 

Hutnik - Proszowice0 gości, na meczu obecny 1 z FC  Warszawa, nic się nie dzieje bo nie mogło się dziać...

 

Broń - Radomiak – (środa) derby Radomia były przekładane 3-krotnie. Od nas wybierała się ciekawa grupa jednak owe perypetie z terminami sprawiły że jedzie nas tylko 14 młodej załogi. Droga spokojna. W Radomiu przejmuje nas paru Broniarzy i 1 z KSP. Około 25 osobową grupą zmierzamy na stadion Broni. Kiedy byliśmy już niedaleko widzimy około 150 osobową grupę która szła na sektor. Był to Radomiak który wcześniej wszedł z bramą. Pomimo że było ich aż tyle i dzieliła nas tylko siatka, ( przez  którą bez problemu można było przejść) Radomiaka stać na bluzgi i nawoływanie abyśmy przeskoczyli na ich stronę… Tak więc oprócz kamieni i wyzwisk nic nie pokazali. Po małym zamieszaniu udajemy się w stronę bramy głównej na stadion. Nasza „czternastka” stoi tam dobre 20 minut nie niepokojona przez nikogo choć jak się okazało stał tam sam Radomiak. Broni było bardzo mało. Nikt z nich nie zajął się nami ani nie wyjaśnił co zamierzają zrobić w tej sytuacji. Tak więc stwierdziliśmy że wracamy do naszego miasta. Kiedy szliśmy wzdłuż stadionu, Radomiak w ok. 50 osobowej grupie bardzo napina się zza siatki wyzywając nasz klub i całkiem się ośmieszając, jednak nie reagujemy na ich prostackie teksty. Powrót spokojny. Po tym co zobaczyliśmy w Radomiu i potraktowaniu nas przez Broń stwierdzamy że dalsza zgoda nie ma sensu.

 

Pogoń Staszów - Hutnik – w mroźną pogodę jedzie nas 42 (w tym 1 z FC Wa-wa). Przed meczem w jednych z zajazdów spotykamy naszych piłkarzy ,którzy przyrzekają zwycięstwo… Na „stadionie” jesteśmy 2 godziny przed meczem… Na samym meczu wieszamy 2 flagi, oraz dopingujemy naszych ulubieńców. Miejscowych około 20. Bardzo napinają się zza kordonu policji obrażając nas (szczególnie przypadł nam do gustu jeden ze „Staszków” którego ochrzciliśmy mianem „skarpety”, ponieważ coś a’la skarpeta każdorazowo ,bluzgając na nas, zakładał na twarz wydając przy tym odgłosy zadowolenia...) . Starają się dostać od nas numer telefonu, lecz kiedy go już otrzymują … wychodzą ze stadionu i tyle ich widzieliśmy. Powrót spokojny.

 

Hutnik - Łada Biłgorajgości 0, nas w młynku ok. 50, pojawiły się nawet efekty świetlne…

 

Unia Tarnów – Hutnik- (środa) jedzie nas 55(w tym 1 z FC Wa-wa). Przed meczem poszukiwacze mocnych wrażeń oddzielają się od całej grupy. W 10 osób chodzą po Tarnowie, wsiadają do miejskiego autobusu i podjeżdżają pod zbierającą się pod stadionem 30 osobową grupę miejscowych. 10 naszych młodych i okrzyk to było za dużo dla kiboli Unii więc zrywają się. Naszymi „zajmuje się” policja brutalnie pacyfikując. Tylko 2 udaje się uciec. Kibice Unii kierują ową 2 na „bezpieczne” miejsce , po czym w większej liczbie … obijają! Cóż, współpraca z policją na Unii jest idealna… Na samym meczu wywieszamy 3 flagi i słabo dopingujemy nie mobilizowani postawą naszych pupili . Unii w młynie ok. 60-70, w drugiej połowie wieszają flagę. Powrót spokojny. Po tym meczu wiemy jedno- kibole Unii będą sobie musieli dopiero zapracować na to abyśmy uważali ich za honorową ekipę. Ogólnie nasi kibice czuli się w Tarnowie jak u siebie. Przed meczem 5 od nas poszło do sklepu na „zakupy” gdzie zostali przyuważeni przez większą liczebnie ekipę miejscowych. Jednak pomimo nawoływań ze strony hutników, gospodarze oddalili się w stronę stadionu…

 

Polonia Przemyśl- Hutniknas 0 , ponieważ już od kilku lat działacze i policja z Przemyśla nie wpuszczają kiboli przyjezdnych

 

Hutnik- Stal Rzeszów – dochodziły nas słuchy że mają się pojawić. Poza tym pisali głupoty po naszym pobycie u nich(nas wtedy 5+3 na ostatnie 3minuty). Jednak nie odważyli się przyjechać. Podobno było ich 2 incognito ,no ale to i tak oficjalne 0.Nas w młodym młynku 50 (w tym 2 z FC Wa-wa) z efektami piro…

 

Górnik Wieliczka- Hutnik – (środa) do FC Cracovii jedzie nas 80 (w tym 1 z FC Wa-wa). Przed meczem ekipa jadąca autokarem w kilka osób goni kibiców pasów na jednym z osiedli jeszcze w Krakowie. Już w Wieliczce około 40 osobowa grupa wysiada z autokaru goniąc 20 żydów, którzy bez walki uciekają. Wracając po oglądnięciu paru osiedli natknęliśmy się na tą samą grupę (chyba), która pomimo pokrzykiwania znów nie stanęła do walki. Po tym zdarzeniu przejmuje nas policja i prowadzi na sektor. Po drodze paru ochroniarzy łapie „lepki” za napinanie. Kiedy już wszyscy siedzą na sektorze zauważamy inną grupę- około 15 osobową która zmierza na nas z brechami i głazami. Jednak oprócz miotania nic nie zdziałali bo od nas przez płot przeskakuje 20 osób i kibice pasów zmuszeni są do 200 metrowego sprintu w celu wydostania się ze stadionu. Na meczu wieszamy jedną flagę i trochę dopingujemy. W drodze powrotnej około 25 osobowa grupa miejscowych próbuje przyatakować w Wieliczce, ale mamy eskortę, która ich rozgania.

 

Hutnik- Motor Lublin- gości ok. 70 (podobno jechał jeszcze jeden autokar ale policja nie dopuściła do jego dalszej jazdy) . Przyjeżdżają na mecz z eskortą. Wokół stadionu mnóstwo pał, wobec tego nie można było liczyć na żadne atrakcje. Przed meczem ustaliliśmy że nie będziemy atakować Motoru chyba że oni zrobią to pierwsi. Na meczu Motor dzwoni w celu spotkania się na murawie. W okolice sektora gości podchodzi ok. 50 osób od nas. Jednak brak większej chęci z obu stron doprowadził do tego że szybko wkroczyła policja i było po zabawie. Na meczu Motor wiesza 2 flagi po które pobiegł jeden od nas-jednak ochroniarze zdołali go powstrzymać. Po chwilowych przepychankach nasz kibic wraca na trybuny. Jeżeli chodzi o atrakcje ultras to odbył się istny spektakl z naszej strony. Były serpentyny ,konfetti ,race, bengale ,świece dymne w kilku kolorach, pasy materiału w barwach, kartony w barwach, balony oraz białe kartony z unikalnych znaczkiem „HKS” . Do tego najlepszy doping od kilku sezonów i ok. 250 osób w młynie co dało zajebisty efekt. Nasz wysiłek doceniły krakowskie gazety , w których to można było przeczytać parę miłych słów odnośnie atmosfery na meczu oraz zobaczyć parę fotek.

 

Niedźwiedź – Hutnik – na ten mecz wybrała się rekordowa od kilku sezonów liczba fanatyków! Było nas 320!!! Na „stadion” duża część wchodzi bez „ukazania biletu” , czyli z bramą. Kilka flag na płot, zajęcie jedynej trybuny, dość dobry doping, małe przepychanki z pałami, wygrana piłkarzy i ogólna sielanka - tak można streścić opis tego wyjazdu.

 

Hutnik – Nida Pińczów – (środa) tak jak prorokowaliśmy sektor dla przyjezdnych nie zapełnił się w najmniejszym stopniu. Oprócz paru flag i mizernego dopingu z naszej strony nic się nie zdarzyło. Ku naszej radości piłkarze wygrali 4-0 co jest najwyższą wiktorią od niepamiętnych czasów…

 

Siarka Tarnobrzeg- Hutnik – na ten mecz jedzie nas około 70 osób (w tym 1 z FC Wa-wa) młodej ekipy. Przed Tarnobrzegiem przejmują nas policjantki i eskortują pod sam stadion. Na meczu wieszamy 2 flagi ,w tym jedną z hasłem „CHWDP” ,o którą „pretensje” ma policja i zapowiada „atrakcje” po meczu, w przypadku jej nie ściągnięcia … Miejscowych na meczu mało, wieszają fajną flagę i podchodzą do nas z propozycją walki po meczu. Jednak cała sprawa wydawała się mało realna więc nikt od nas nie traktował tej propozycji poważnie. Po meczu nici z atrakcji zapowiadanych przez policje (sprawa flagi). Wyjeżdżamy z eskortą. Za Tarnobrzegiem ,kiedy nasze „wahadełko” liczyło tylko 1 radiowóz , widzimy grupę kiboli w lesie którzy pokazują żebyśmy się zatrzymali. Trochę to trwało, ale wreszcie po około 300 metrach ,kierowca się zatrzymał. Wypadamy i biegniemy w stronę naszych przeciwników. Widzimy jak podjeżdżają w liczbie 4-5 aut i zaczynają wysiadać. Jednak my dalej biegniemy(pierwsza grupa która tam biegła liczyła 20 osób, około 100metrów za nimi biegło jeszcze 15-20 osób od nas). Jednak widząc nasze zdecydowanie owe auta na piskach zawracają wyrzucając przez okna sprzęt(kilka gałęzi i pałek) i niestety do niczego nie dochodzi. Za chwilę pojawia się sporo policji , która nas eskortuje do autokaru. Mieliśmy problemy z identyfikacją ekipy , z którą mieliśmy do czynienia. Okazało się, że była to Stal Stalowa Wola + kilku z ich FC z Niska i Resovii (mają układ). W sumie wg nich samych było ich 8 aut. Przyznają się do porażki. W czasie dalszej drogi policjantki szaleją- eskortują nas bez przerwy blokując wszelkie próby dostania się na stację benzynową bądź zajazd. Przez cała drogę powrotną za owe „umilanie” nam drogi widzieli powieszoną na tylnej szybie flagę „CHWDP”. Jednak udało się nam wymusić zatrzymanie na stacji i zrobić , przy obecności niebieskich ,konkretną promocję. Dalsza droga spokojna.

 

Lewart Lubartów – Hutnik – zgodnie z założeniami nas 0 w tej dalekiej wiosce.

 

Hutnik – Cracovia – zapowiadało się że nasz stadion będzie w 90% wypełniony kibicami „biało-czerwonych”. W przypadku wygranej mieli u nas fetować awans do II ligi. My mieliśmy właściwie tylko asystować w święcie pasów. Na całe szczęście nic z tych rzeczy się nie sprawdziło!!! Cracovia miała wielki pretensje do naszego klubu ,który zmuszony przez policję zredukował ilość biletów dla pasów do 1200. Zapowiadali że i tak przyjdą w większej ilości. Niektórzy z nich mówili nawet o 5000,ale realna wydawać się mogła liczba  „do 3500”. Koniec końców przyszło ich około 2000. Fajnie się prezentowali- 90% z nich ubrana w pasiaste koszulki czy szale. Zaprezentowali kartoniadę (nie wiedzieć czemu tylko na części sektora), odpalili białe i czerwone race , a także zaprezentowali kilka flag , swoich ,jak i ziomków(Sandecja , Korona ,  Tarnovia). Zarząd naszego klubu wpadł na „genialny” pomysł usmarowania taworem siatki oddzielającej trybuny od boiska. Dlatego też taka mała ilość flag u obu ekip. Jeszcze wracając do Cracovii – w pierwszej połowie wchodząc na sektor mają zamieszanie z pyciarzami którzy do nich strzelają. My w tym czasie śpiewamy odpowiednie piosenki. Doping mają niezły , jednak to oni  zapoczątkowali bluzganie na meczu( niepotrzebnie). Kiedy cieszyli się ze zdobytych goli potargali swoją flagę. W drugiej połowie ich doping był sporadyczny a po golach dla nas zamilkli na amen. W 80minucie niepocieszeni fani Cracovii zaczęli wychodzić ze stadionu. Została ich tylko garstka (szacunek dla tych!). Teraz czas na opis dokonań kibiców HKSu. Młyn na początku liczył ponad 300 osób by w drugiej połowie wzrosnąć nawet do przeszło 450! W związku z usmarowanym płotem wieszamy tylko jedną flagę  która została trochę nadpalona przez nieszczęśliwy rzut bengalem które odpaliliśmy ,ale zaraz została zastąpiona przez inną ( cóż, pech z flagami dotknął obie ekipy). Zaprezentowaliśmy dość ciekawy pokaz ultras. Odpalonych zostało kilkadziesiąt bengali, wulkany, kilkanaście rac, wznieśliśmy w górę kartoniki w barwach, do tego rzuciliśmy dużo kilogramów konfetti a także sporo serpentyn. W miarę jak rósł młyn po raz pierwszy od niepamiętnych czasów bułana naszym stadionie meksykańska fala! Nawet do dopingu udało się nam porwać wszystkich kibiców HKSu na tym meczu. Śpiewał cały „nasz„ stadion. Pasiaki chcieli chyba sprawdzić ilu ich jest na stadionie bo w pierwszej połowie zaintonowali „cały stadion śpiewa z nami” ale odpowiedzieli sobie sami, więc stwierdzenie że było ich więcej na meczu jest śmieszne(ogółem widzów było 4,5tys). Co prawda w zorganizowanej grupie na pewno ilościowo prezentowali się lepiej , lecz ogólnie na stadionie nas było więcej. Wracając do meczu, w pierwszej a w szczególności drugiej połowie ciągniemy extra doping który w krytycznych momentach jest wręcz fanatyczny( po golach wpadamy w nieopisaną radość i ogrodzenie w części młyna nie wytrzymuje naporu i upada-jednak momentalni pojawia się tam ochrona). Po wygranym w niecodziennych okolicznościach meczu wpadamy w ogromną radość. Piłkarze robią „rundę honorową” przybijając „piątki” wszystkim kibicom. Wtedy większość z nas kieruje się do wyjścia. Idziemy w 300 osobowym tłumie całą szerokością ulicy. Zostaje zaatakowany tramwaj wypełniony kibicami pasów, lecz ich kasacje uniemożliwiają latające kulki panów w niebieskich uniformach (HWDP).Typy z tramwaju powiadamiają resztę kibiców KSC o tym że idziemy za nimi. Tamci próbują do nas wrócić jednak policja rozgania ich po osiedlach. My też próbowaliśmy dojść do KSC ale policja nas także rozgania po okolicach. Tam dochodzi do wielu starć mniejszych lub większych grup obu klubów z remisowym skutkiem. Po jakimś czasie wielkiego chaosu sytuacja się uspokaja. Po czym dochodzi znów do starć, tym razem nasi kroją Cracovie z barw na osiedlach, oczywiście też trochę „gadżetów” potraciliśmy. Po meczu okazało się że cały pochód Cracovii demolował wszystko co stanęło im na drodze(sklepy, kioski , nawet wybijali okna w prywatnych domach). Obili także 2 ochroniarzy z justusu którzy tam się pojawili. Ogólnie aresztowano tego dnia około 50 osób. Podsumowując: dzień 1 czerwca 2003 zapamiętamy do końca życia, jako symbol wiktorii naszych piłkarzy a także nieoczekiwanie wyrównanych starć po meczu. Media oczywiście rozdmuchały te wydarzenia do granic możliwości, prawie całkowicie „obwiniając” za to kibiców KSC o naszych wyczynach  praktycznie zapominając. Ale kto by się tym przejmował… Ważne jest że KSC nie spodziewała się takiej postawy z naszej strony oraz że potwierdzają naszą wersję wydarzeń „pomeczowych”. Mamy nadzieję, że sam mecz jak i awantury po nim skonsolidują naszą ekipę a także dadzą wiarę i trochę radości w tych ciężkich dla nas czasach. Jeszcze należy dodać że był z nami  1 kibic z FC Warszawa z małą flagą.

 

 

 

Korona Kielce – Hutnik – na zbiórce stawia się nas około 140 typa. Jednak z zamówionych wcześniej 2 autobusów i busa nie przyjeżdża jeden z autokarów. Chcąc aby jak najwięcej osób mogło pojechać ,pakujemy się do autobusu w około 100 osób! Około 25 jedzie busem, a niestety 20 jest zmuszona zostać (za co przepraszamy). Jazda przepełnionym do granic możliwości środkiem transportu nie trwa długo, 25 km za Krakowem niestety pojazd odmawia posłuszeństwa. Drajwer zaczął naprawiać dyliżans a my porozchodziliśmy się po okolicy. Jeden z nas kroi koszulkę Wisły lecz niestety zostaje za to zgarnięty, jednak na szczęście wystarczy oddać ową zdobycz i nasz kibic został wypuszczony. Część grupy usadowiła się w pobliżu autobusu oczekując na jego naprawę, a kilkanaście innych poszło sobie na mecz juniorów jakiejś miejscowej drużyny. Było sporo śmiechu gdyż stadion został sterroryzowany przez naszych a największą atrakcją był żul, który stwierdził że „w Krakowie to jest tylko Wisła, Korona i Garbarnia”. Na nasze pytanie „a co z Hutnikiem”, powiedział „ A co to za kibiców ma Hutnik? Gdzie pojadą to się tylko biją…” . Mało co byśmy poumierali ze śmiechu. Po jakimś czasie wracamy do reszty, niby autokar jest już naprawiony, ale nawet z naszą pomocą słabo jedzie. W związku z tym 20 od nas postanawia odciążyć wehikuł i wracać PKSem do Kraka. Reszta podejmuje się jechać dalej, jednak nie ujeżdża nawet kilku kilometrów i także wracają. Tak więc owe perypetie z autokarem sprawiły że było nas w Kielcach tylko około 25 (wspomniany bus). Na meczu nic się ciekawego nie dzieje, oprócz nieudanego ataku Korony na ochronę. Szkoda że nie udało się dojechać wszystkim bo byłoby nas około 140 co jest ładną liczbą , jednak nie było to uzależnione od nas.

 

Hutnik – Skawina – gości oczywiście 0, na meczu spokój, jesteśmy bez młyna , wisi tylko kilka flag. Tylko po bramkach młodzi fani odpalają świece dymne. Kilku naszych postanowiło „kibicować Skawinie” -po bramce dla nich wskoczyli z okrzykiem na kratę i trochę podopingowali ku uciesze reszty…

 

Hutnik – Sandecja Nowy Sącz – zapowiadał się burzliwy koniec rundy i  taki po części  był, ale po kolei. Na meczu stawiło się około 15 kibiców gości (podobno nie wypalił im autobus). W pierwszej grupie z Sącza, która weszła na nasz stadion było 9 osób, stanęli obok sektora gości nie wchodząc do niego. Od razu w miejsce pobytu Sandecji rusza grupa 10-15 osobowa. Dochodzi do starcia ,ich 9 nas góra 15. Po chwilowych zmaganiach dostają oklep, jednak trzeba stwierdzić że prawie wszyscy się postawili. U nas zero widocznych efektów walki. Kiedy nasi już odchodzili po walce ,Sandecja będąca już tuż przy sektorze gości zaczyna coś pokrzykiwać, więc następuje drugie starcie tym razem bez walki Sącz barykaduje się w sektorze. Potem już spokój ,nie licząc pałowania gości na końcu meczu przez pyciarzy ,na co śpiewamy odpowiednie piosenki. Jeśli chodzi o naszą prezentację na meczu to wystawiliśmy młyn liczbowo wahający się między 150 a 200. Na wyposażeniu mieliśmy balony, kartoniki z napisem „HKS” , wulkany, race ,serpentyny ,konfetti oraz kolorowe świece dymne. Po zakończeniu meczu dziękujemy naszym piłkarzom za grę w tym sezonie i część od nas wbiega na boisko. Jeszcze trochę śpiewów i tak oto zakończył się długi , lecz jakże udany dla FANATYKÓW HUTNIKA sezon!

 

 

 

 

 

 

 

 

Materiał dostarczył jeden z członków

GLOBE TROTTER